Kasper Lemiesz

Ambiwalentne dzierganie piękna z kłopotów naszego czasu 


Jestem kimś w rodzaju pirata łajby zwanej życiem, jakby działo się to, co się dzieje. Kolor żagli, styl obicia foteli i kilwater mojego statku, wynika z tarapatów i piękna, miejsca i czasu, w którym żyję.

Na zewnątrz może wydawać się, że jestem dyrektorem powstającego właśnie liceum; przewodnikiem dla osób tropiących ich miejsce służby w świecie; superwizorem pracującym z organizacjami i ruchami społecznymi.

Ale to tylko przykrywka. Tak naprawdę sekretnie jest mi bliżej do pasażera Karawanu Zakłopotanych Dydaktyków. Mnicha, w świątyni Baba Jagi. Młodszego rzemieślnika kulturowej pracy duszy.

W powietrzu często wisi zapach wagarów. W ustach zostaje posmak inicjacji. Jak mam dużo szczęścia i dobry dzień, oczywiście.